Profil firmy w mediach społecznościowych może wyglądać bardzo dobrze, a mimo to niemal nie dawać efektów. Estetyczne grafiki i rosnąca liczba obserwujących nie są niepodważalnym dowodem, że strategia działa.
Na social media powinniśmy patrzeć szerzej niż tylko na to, ile osób zobaczyło materiał. Czy zatrzymały się przy filmie? Weszły na profil? Zapisały post? Udostępniły go? Z takich rzeczy można zbudować sensowną strategię.
Zasięg nie mówi całej prawdy
Zasięg jest jednym z podstawowych parametrów każdego profilu, ale nie powinien być traktowany jako najważniejszy cel.
Firmę remontowa publikuje film pokazujący metamorfozę garażu. Materiał osiąga 40 tys. wyświetleń, ale generuje tylko 2 wiadomości z zapytaniem o podobną usługę. Inny film, dotyczący kosztów remontu łazienki, dociera do 8 tys. osób, ale przynosi 15 zapytań. Który był lepszy? Oczywiście drugi, mimo mniejszych wyświetleń.
Przy analizowaniu social mediów warto rozdzielić wskaźniki zasięgowe od wskaźników biznesowych.
Oprócz lajków sprawdzaj zapisy i udostępnienia
Polubienie jest najprostszą formą reakcji. Nie zawsze jednak mówi wiele o wartości treści. Znacznie ciekawsze bywają zapisy i udostępnienia. Internauta zapisujący instrukcję albo poradnik najwidoczniej uznał materiał za przydatny. Udostępnienie z kolei sugeruje, że treść była na tyle interesująca, zabawna lub praktyczna, że odbiorca chciał ją komuś pokazać.
Post „5 rzeczy, które trzeba sprawdzić przed podpisaniem umowy z ekipą remontową” raczej będzie marketingowo cenniejszy niż kolejna fotografia gotowego wnętrza.
Pierwsze sekundy to nie miejsce na przedstawienie firmy
„Cześć, jesteśmy firmą X i od 15 lat zajmujemy się…” – to jeden z utartych i przez to nudnych sposobów rozpoczynania firmowego filmu.
Lepiej sprawdzi się konkret w stylu:
„Ten błąd przy montażu klimatyzacji może zwiększyć rachunki za prąd”.
To tzw. hook otwierający treść i mający zatrzymać uwagę. Nie musi być krzykliwy. Powinien po prostu dawać odbiorcy powód, żeby z nami zostać.
W przypadku krótkich wideo warto nagrywać pionowo w proporcjach 9:16, np. 1080 × 1920 pikseli.
Dla testu przez miesiąc publikuj np. osiem materiałów: cztery krótkie poradniki i cztery posty oparte na przykładach. Następnie porównujemy medianę zasięgu, udostępnienia oraz liczbę wejść na stronę.
Korzystajmy z mediany kosztem średniej, ponieważ jeden wyjątkowo viralowy post może przy kierowaniu się średnią dać fałszywe wrażenie o tym, że reszta materiałów radzi sobie całkiem dobrze.
Nie każda firma musi być wszędzie
Zamiast kopiować ten sam post wszędzie, zastanów się, gdzie znajduje się twój klient. Instagram, Facebook, TikTok, LinkedIn i YouTube mają różne mechanizmy dystrybucji treści i różne grupy odbiorców. Firma doradcza pewnie więcej zyska na LinkedIn niż na TikToku.
Przy planowaniu obecności w internecie pomocna będzie strategia social media.
To, co działa dziś, jutro może przestać działać
Nie ma uniwersalnego ustawienia zapewniającego stały wzrost profilu. Platformy się zmieniają, odbiorcy również. Niewykluczone, że format działający świetnie trzy miesiące temu teraz poradzi sobie przeciętnie. Prowadzenie social mediów powinno przypominać cykl:
plan → publikacja → pomiar → analiza → poprawa → kolejny test
Gdy firma nie ma czasu na prowadzenie social mediów, profil na Facebooku albo profil na Instagramie obsłuży dla niej zewnętrzny zespół.








